• Katarzyna S

MYCIE WŁOSÓW SAMĄ WODĄ

Wyzwanie: Mycie włosów samą wodą przez miesiąc.

Szczegóły: Nieużywanie żadnych produktów do włosów ani stylizacyjnych ani pielęgnacyjnych.

Oczekiwania: Lepsze nawilżenie włosów, mniej puszenia, zmniejszone wypadanie.

Obawy: Tłuste, śmierdzące kosmyki




Tak. Postanowiłam się poświęcić i wypróbować tę kontrowersyjną metodę.


Na czym ona właściwie polega?


Według teorii jej zwolenników szampony ograbiają nasz skalp i włosy z naturalnego natłuszczenia, którym jest łój. Łój tworzy na włosach i skórze głowy warstwę przeciwgrzybiczą i antybakteryjną. Nawilża i chroni. Szampony, szczególnie te z SLSami, oczyszczają włosy i skalp jednocześnie pozbawiając je łoju. Przesuszenie spowodowane przez szampony rekompensujemy odżywkami, serum i maskami, które mają za zadanie wygładzić i zmiękczyć włosy.


Ruch no-poo (w wolnym tłumaczeniu bez szamponu) głosi, że mycie włosów samą wodą (ewentualnie z dodatkiem sody oczyszczonej i odrobiną octu jabłkowego do płukania) doprowadzi nasze gruczoły łojowe do porządku.

Wyznawczynie 'no-poo' chwalą się, że po trudnym okresie przejściowym, włosy są nawilżone, miękkie i pełne blasku. Gruczoły łojowe uczą się produkować optymalną ilość łoju, więc włosy przestają sie przetłuszczać.


Brzmi ciekawie, ale zarazem mało higienicznie, prawda?





Mycie włosów samą wodą nie polega tylko na spłukaniu czupryny i wytarciu ręcznikiem.

Oglądałam wiele filmików na Youtube oraz czytałam wiele wpisów na temat metody no-poo. Osoby, które stosowały tę metodę poprawnie prawie zawsze odniosły korzyści. Jak więc powinno wyglądać poprawne mycie włosów samą wodą? Oto metoda, którą udało mi się ustalić po przeanalizowaniu kilkunastu filmików i stron:




Przygotowanie:

1. Zanim wejdziesz pod prysznic rozpuść włosy.

2. Porządnie je wyszczotkuj, aby rozłożyć łój równomiernie.

3. Po wyszczotkowaniu włosów, wykonaj dokładny masaż. Rozpocznij od czubka głowy, wykonuj palcami delikatne kółka. Postaraj się, żeby masaż potrwał około 5 minut, możesz w na przyklad tym czasie oglądać ulubiony serial.

4. Po wykonaniu masażu, znów rozczesz włosy.

5. Potem po kolei bierz pasma w palce i delikatnie przeciągaj po nich od nasady aż po końcówki, aby rozprowadzić łój.

Włosy są już gotowe do mycia.

Pod prysznicem:

1. Zmocz włosy i znów rozpocznij masaż. Dobrze byłoby robić to pod bieżącą wodą. Niech masaż znów trwa 3-5 minut.

2. Porządnie wypłucz włosy. Postaraj się, żeby woda była letnia. W żadnym wypadku nie powinna być gorąc. (Niektóre zwolenniczki metody no-poo zalecają bardzo ciepła wodę, bo ta lepiej radzi sobie z tłuszczem. Według mnie to mija się z celem. Gorąca woda osłabia włosy i je wysusza. Ja myje swoje letnią, a do ostatniego płukanie używam bardzo zimnej wody. Domyka ona łuski i poprawia krążenie)

Po prysznicu:

1. Włosy lekko wytrzyj ręcznikiem. Ja swoich nigdy nie tre a raczej staram się żeby ręcznik delikatnie wsiąknął nadmiar wody.


2. Dobrze, żeby włosy lekko podpiąc do wyschnięcia. W przeciwnym razie (jeśli masz stosunkowo długie włosy możesz nabawić się wyprysków na szyi czy plecach.


Nie rozczesuj włosów dopóki całkowice nie wyschną. Wyjątek to kręcone włosy, które powinno się rozczesywać tylko na mokro.




Trochę historii. Jeszcze w latach 20-tych zeszłego wieku zalecało się mycie włosów szamponem nie częściej niż raz na kilka tygodni.

W poradnikach urodowych z lat 50-tych przeczytamy już o myciu włosów raz w tygodniu.

Z wygrzebanej na strychu książki o pielęgnacji i urodzie z lat 80-tych dowiedziałam się o myciu tłustych włosów raz na 3-4 dni. A jak jest dzisiaj? Większość kobiet, które znam myje włosy codziennie, albo co drugi dzień.


Jak to jest, że częstotliwość mycia włosów tak się zwiększyła?

Tutaj zdania są podzielone. Z jednej strony zanieczyszczenie środowiska wzrasta i włosy są po prostu bardziej brudne. Obiektywnie patrząc, nasi przodkowie nie grzeszyli nadmierną higieną osobistą. Z drugiej strony rynek jest zalany setkami produktów do pielęgnacji, używamy więcej kosmetyków niż kiedykolwiek wcześniej.


Jesteśmy bardziej czyści i zadbani niż poprzednie pokolenia czy też producenci szamponów nabijają nas w nomen omen butelkę?

A co gdyby pozbyć się wszystkich kosmetyków do włosów?

O ile mogę zrozumieć, że niektóre typy włosów mogą obejść się bez odżywek, żelów i lakietów, to wizja tłustych, śmierdzących strąków nietkniętych szamponem od tygodni, skutecznie odstraszała mnie od spróbowania no-poo.


Postanowiłam jednak zaryzykować. Chciałam sprawdzić jak ta metoda spisze się na moim typie włosów. Prawda jest taka, że mam chyba jeden z najgorszych do okiełznania typ włosów.


Pierwszego dnia po umyciu są sianowate i suche, drugiego dnia wyglądają w porządku by trzeciego dnia być tłuste jak zamoczone w oleju.

Z tego powodu zawsze myję włosy 2 dni przed ważnymi wydarzeniami. Staram się wbić w optymalne miejsce na skali SIANO-OLEJ. Próbowałam wielu różnych metod żeby włosy wyglądały dobrze tego samego dnia. Zmieniałam szampony i odżywki i... nic. Nawet najbardziej eksluzywne i fryzjerskie marki były rozczarowaniem.


Dlatego zdecydowałam się wypróbować metodę 'no poo', ale przerażało mnie kilka aspektów, mianowicie:


1. Jak moje włosy będą "pachnieć" bez umycia szamponem?

2. Czy włosy nie zaczną bardziej wypadać?

3. Czy będę bardzo tłuste? (Nie chcę wyglądać jak niechluj.

4. Czy nie będzie mnie swędzieć skóra głowy?








Dzień 1 z 30 - pełna obaw, pełna nadziei

Szampon schowany do szafki, żeby mnie nie korcił.

Włosy były już lekko przetłuszczone, więc uznałam to za dobry moment, żeby sprawdzić jak poradzi sobie z nimi sama woda.



Zmoczyłam włosy ciepłą wodą (niektórzy używają gorącej - według mnie to mija się z celem - gorąca woda wysusza włosy) i zaczęłam masować skórę głowy. Najlepiej masować głowę pod bieżącą wodą.

Było całkiem przyjemnie, skóra głowy lekko mrowiła.

Masaż zajął jakieś 5-10 minut.


Efekt:

A jak wyglądały włosy? Zmoczone były nieco toporne w dotyku. Schły o wiele dłużej niż zazwyczaj.

Po wyschnięciu prezentowały się całkiem ładnie. Objętość i blask mnie zadziwiły. Zastaniawiałam się czy opinie o okresie przejściowym (około 4-8 tygodni, kiedy włosy przyzwyczajają się do braku kosmetyków) nie były przesadzone.


Czytałam o tłustych, oklapniętych włosach, a moje wyglądały bardzo przyzwoicie. Tyle wygrać!




Dzień 7 z 30 - Okres przejściowy w natarciu.


Czyli to ten moment o którym wszyscy wspominają.

Włosy wyglądają okropnie. Są tłuste i mam wrażenie, że nie mogę pozbyć się dziwnego zapachu. Obrzydliwe.

Muszę je cały czas nosić spiętę, bo rozpuszczone wyglądają jak mokre.

Cóż mogę zrobić. Zaczęłam nosić opaski i czapki...

Eksperyment to eksperyment. Wiem, że nie mogę się teraz poddać.


Włosy są bardzo dziwne jakby bardzo tłuste do połowy a potem nawilżone i bardzo miękkie w dotyku.


Jestem pewna, że to moment w którym wiele osób się poddają.


Trudności:

Muszę spinać włosy, bo inaczej nie da się wyjść. Mało się nie złamałam dzisiaj i nie użyłam suchego szamponu, ale ostatecznie dałam radę. Cały czas powtarzałam w myślach, że to okres przejściowy.


Niekorzystne efekty:

Włosy są obrzydliwe, bardzo źle się układają i mają zero objętości. Smutno zwisają przy twarzy. Do tego skóra głowy trochę zaczyna swędzieć. Ci mi odbiło, żeby myć włosy tylko wodą? Ah.


Korzystne efekty:

Chyba tylko ekonomiczne i ekologiczne. Poza tym żadne :(


Decyzja: Nie lubię przegrywać, więc kontynuuję. Jeszcze 3 tygodnie!


Dzień 14 z 30



Twardo się trzymam.

Włosy dalej wyglądają nienajlepiej, ale mam wrażenie, że przestały mieć jakikolwiek zapach.

Skóra głowy też o dziwo mnie nie swędziała, a wręcz przeciwnie wydawała się bardzo ukojona.


Trudności:

Cała proces mycia włosów trwa dosyć długo. Czasem ciężko było mi znaleźć wystarczająco czasu żeby wykonać całą procedurę przygotowania do mycia.


Niekorzystne efekty:

Mimo, że podpinam włosy po myciu to na szyi pojawiły się drobne krostki.

Włosy nadal przyklapnięte.


Korzystne efekty:

Brak zapachu, skóra głowy bardzo ukojona.

Włosy się nie kołtunią.





Dzień 21 z 30


Najgorsze już zdaje się być za mną. Włosy mają dużo więcej objętości.

Przez ten tydzień umyłam je wodą 5 razy. Mam jednak wrażenie, że mimo tego, że są bardziej nawilżone i natłuszczone to straciły na blasku. Myślę, że przez środowisko w jakim żyjemy, kurz i spaliny włosów nie da się domyć samą wodą. Zostało mi jeszcze 9 dni wyzwania. Wytrzymam.



Trudności:

Chyba nadal czas jest największą trudnością.


Niekorzystne efekty:

Włosy zmatowiały. Mam czarne farbowane henną włosy, o ile przez pierwsze 2 tygodnie kolor zdawał się być żywszy to teraz wygląda na wypłowiały. Podejrzewam, że włosy są po prostu niedomyte :(


Korzystne efekty:

Lepsza objętość (w porównaniu do początku wyzwania, nie do mycia szamponem), włosy gładsze i nawilżone.


Dzień 30 z 30


Podsumowanie:


Jestem szczęśliwa, że wyzwanie już jest za mną.

Nie wiem czy kiedykolwiek powtórze to wyzwanie. Mimo paru korzystnych efektów całe wyzwanie było dosyć uciążliwe. Pierwsze dni były trudne- włosy wyglądały tragicznie.


Jakie efekty po 30 dniach?


Korzystne efekty:


Wygląda na to, że pojawiły się malutkie baby hairs przy skroniach, ale równie dobrze może to być kwestia masażu a nie odrzucenia szamponu.


Henna nie zmywa się aż tak bardzo z włosów.


Mycie włosów tylko wodą jest ekologiczne i ekonomiczne.


Niekorzystne efekty:


Włosy są matowe i nie mają zbyt dużej objętości.


Trudność: Na mojej skali trudności oceniam na 5/10. Samo odrzucenie szamponu i procedura nie była aż tak trudna. Najgorsze było staranie się, aby włosy nadawały się do wyjścia na zewnątrz.


Decyzja: Rezygnuje z tej metody.


Chyba żyjemy już w takim środowisku, że bez szamponu się nie obejdzie. Sama woda nie usuwa zanieczyszczeń, które mam wrażenie nadbudowały się na włosach.


Czego nauczyłam się dzięki temu doświadczeniu?


1. Nie muszę myć włosów szamponem za każdym razem. Teraz stosuje go naprzemiennie. Jedno mycie szamponem, jedno bez. (Myje włosy dwa razy w tygodniu)


2. Delikatne szampony i szampony Low-poo to optymale rozwiązanie. Aktualnie stosuje szampon Low Poo od Yves Rocher. (Konsystencją i rozprowadzaniem przypomina odżywkę)

Nieużywanie szamponu nauczyło mnie jak obyć się bez piany.Wcześniej jak nie pieniła mi się cała głowa, wydawało mi się że nie domywam włosów.


3. Masaż głowy sprawia cuda! Pobudza wzrost nowych włosów i bardzo relaksuje.

Jeżeli sam/a chcesz spróbować tej metody to kilka porad ode mnie:


1. Nie próbuj tej metody gdy bardzo zależy Ci na dobrym wyglądzie przez najbliższe tygodnie (studniówka, ślub, randki itd). Okres przejściowy dopada każdego.


2. Nie stosuj sody! Wiem, że jest to dość popularny zamiennik dla szamponu stosowany przez wiele dziewczyn. Prawdą jest jednak, że ma zbyt zasadowy odczyn. Początkowo zdaje się dawać dobre efekty, by później powodować kruszenie się i matowienie włosów.


3. Nie kręć włosów. Chciałam dodać nieco objętości moim włosom i kręciłam je na wałki. Skręt utrzymywał się około godziny. Włosy były cieżkie i wyjątkowo toporne na wszelkie próby doprowadzenia do ładu. Szkoda czasu i nerwów



Tutaj macie też krótką ściągę





Wyzwanie.png

Subskrybuj żeby zawsze być na bieżąco