MYCIE WŁOSÓW SAMĄ WODĄ

Wyzwanie: Mycie włosów samą wodą przez miesiąc.

Szczegóły: Nieużywanie żadnych produktów do włosów ani stylizacyjnych ani pielęgnacyjnych.

Oczekiwania: Lepsze nawilżenie włosów, mniej puszenia, zmniejszone wypadanie.

Obawy: Tłuste, śmierdzące kosmyki




Tak. Postanowiłam się poświęcić i wypróbować tę kontrowersyjną metodę.


Na czym ona właściwie polega?


Według teorii jej zwolenników szampony ograbiają nasz skalp i włosy z naturalnego natłuszczenia, którym jest łój. Łój tworzy na włosach i skórze głowy warstwę przeciwgrzybiczą i antybakteryjną. Nawilża i chroni. Szampony, szczególnie te z SLSami, oczyszczają włosy i skalp jednocześnie pozbawiając je łoju. Przesuszenie spowodowane przez szampony rekompensujemy odżywkami, serum i maskami, które mają za zadanie wygładzić i zmiękczyć włosy.


Ruch no-poo (w wolnym tłumaczeniu bez szamponu) głosi, że mycie włosów samą wodą (ewentualnie z dodatkiem sody oczyszczonej i odrobiną octu jabłkowego do płukania) doprowadzi nasze gruczoły łojowe do porządku.

Wyznawczynie 'no-poo' chwalą się, że po trudnym okresie przejściowym, włosy są nawilżone, miękkie i pełne blasku. Gruczoły łojowe uczą się produkować optymalną ilość łoju, więc włosy przestają sie przetłuszczać.


Brzmi ciekawie, ale zarazem mało higienicznie, prawda?




Blondynka długie włosy, metoda no poo

Mycie włosów samą wodą nie polega tylko na spłukaniu czupryny i wytarciu ręcznikiem.

Oglądałam wiele filmików na Youtube oraz czytałam wiele wpisów na temat metody no-poo. Osoby, które stosowały tę metodę poprawnie prawie zawsze odniosły korzyści. Jak więc powinno wyglądać poprawne mycie włosów samą wodą? Oto metoda, którą udało mi się ustalić po przeanalizowaniu kilkunastu filmików i stron:




Przygotowanie:

1. Zanim wejdziesz pod prysznic rozpuść włosy.

2. Porządnie je wyszczotkuj, aby rozłożyć łój równomiernie.

3. Po wyszczotkowaniu włosów, wykonaj dokładny masaż. Rozpocznij od czubka głowy, wykonuj palcami delikatne kółka. Postaraj się, żeby masaż potrwał około 5 minut, możesz w na przyklad tym czasie oglądać ulubiony serial.

4. Po wykonaniu masażu, znów rozczesz włosy.

5. Potem po kolei bierz pasma w palce i delikatnie przeciągaj po nich od nasady aż po końcówki, aby rozprowadzić łój.

Włosy są już gotowe do mycia.

Pod prysznicem:

1. Zmocz włosy i znów rozpocznij masaż. Dobrze byłoby robić to pod bieżącą wodą. Niech masaż znów trwa 3-5 minut.

2. Porządnie wypłucz włosy. Postaraj się, żeby woda była letnia. W żadnym wypadku nie powinna być gorąc. (Niektóre zwolenniczki metody no-poo zalecają bardzo ciepła wodę, bo ta lepiej radzi sobie z tłuszczem. Według mnie to mija się z celem. Gorąca woda osłabia włosy i je wysusza. Ja myje swoje letnią, a do ostatniego płukanie używam bardzo zimnej wody. Domyka ona łuski i poprawia krążenie)

Po prysznicu:

1. Włosy lekko wytrzyj ręcznikiem. Ja swoich nigdy nie tre a raczej staram się żeby ręcznik delikatnie wsiąknął nadmiar wody.


2. Dobrze, żeby włosy lekko podpiąc do wyschnięcia. W przeciwnym razie (jeśli masz stosunkowo długie włosy możesz nabawić się wyprysków na szyi czy plecach.


Nie rozczesuj włosów dopóki całkowice nie wyschną. Wyjątek to kręcone włosy, które powinno się rozczesywać tylko na mokro.




Trochę historii. Jeszcze w latach 20-tych zeszłego wieku zalecało się mycie włosów szamponem nie częściej niż raz na kilka tygodni.

W poradnikach urodowych z lat 50-tych przeczytamy już o myciu włosów raz w tygodniu.

Z wygrzebanej na strychu książki o pielęgnacji i urodzie z lat 80-tych dowiedziałam się o myciu tłustych włosów raz na 3-4 dni. A jak jest dzisiaj? Większość kobiet, które znam myje włosy codziennie, albo co drugi dzień.


Jak to jest, że częstotliwość mycia włosów tak się zwiększyła?

Tutaj zdania są podzielone. Z jednej strony zanieczyszczenie środowiska wzrasta i włosy są po prostu bardziej brudne. Obiektywnie patrząc, nasi przodkowie nie grzeszyli nadmierną higieną osobistą. Z drugiej strony rynek jest zalany setkami produktów do pielęgnacji, używamy więcej kosmetyków niż kiedykolwiek wcześniej.


Jesteśmy bardziej czyści i zadbani niż poprzednie pokolenia czy też producenci szamponów nabijają nas w nomen omen butelkę?

A co gdyby pozbyć się wszystkich kosmetyków do włosów?

O ile mogę zrozumieć, że niektóre typy włosów mogą obejść się bez odżywek, żelów i lakietów, to wizja tłustych, śmierdzących strąków nietkniętych szamponem od tygodni, skutecznie odstraszała mnie od spróbowania no-poo.


Postanowiłam jednak zaryzykować. Chciałam sprawdzić jak ta metoda spisze się na moim typie włosów. Prawda jest taka, że mam chyba jeden z najgorszych do okiełznania typ włosów.